sobota, 9 czerwca 2018

26. Woda, która niesie ciszę - B.C.Cherry

    Hej kochani...
    Od historii o miłości zazwyczaj odstrasza mnie często powielany schemat. Poznają się, zakochują się, ale w wyniku poważnej kłótni rozchodzą się, ale przecież nie mogą bez siebie żyć.



   Może w tej książce też jest podobny schemat, ale jest też coś więcej, na czym skupiłam swoją uwagę. Zupełnie przysłoniło mi to niektóre wady. Przechodząc do fabuły. Brooks i Maggie znają się od dziecka i jak to z dziećmi często bywa niekoniecznie w danym momencie mogą się lubić. To jest jak zawieje. A dziewczynki w wieku tych siedmiu lat są blee, wedle opinii wszechwiedzących chłopców. W wyniku traumatycznego zdarzenia Maggie przestaje mówić i wychodzić z domu. Wiele osób czuje się z tego powodu winnych, ale zacieśniają się pewne więzy.
" Świat się kręci, ponieważ bije twoje serce."
    Jak usłyszeć kogoś kto nie mówi? Idealny przepis miał na to Brooks. Ich historia jest o miłości opartej na dobrym fundamencie, bo na przyjaźni. Jest to opowieść o sile wsparcia jaką mogą dać bliscy i o tym, że można powiedzieć bardzo wiele tak naprawdę nie używając żadnych słów. Maggie poraniona od wewnątrz stara się za pomocą książek i muzyki poznać świat. Na tym opiera się wszystko, na chwilach które dzieli z bliskimi. Jako cichy obserwator poznaje relacje w rodzinie,która stara się dostosować do zmian jakie zaszły. Bo przecież każda tragedia zostawia ślad na wszystkich członkach rodziny, nie tylko na jednej osobie.
"- Trzecią w twoim życiu. Masz muzykę, dziewczynę od książek, dopiero później jest reszta świata. Chociaż bez względu na to, jak ta reszta świata próbuje zwrócić na siebie twoją uwagę, nigdy w pełni jej nie otrzymuje."
     Brooks jest typowym muzykiem, który ciągle zwraca na siebie uwagę kobiet. Za to jego uwagę od dziecka ma tylko ona. Ich relacje są tak pięknie przedstawione, aż miło się o nich czyta. Rozkoszowałam się każdym słowem autorki, zapamiętywałam każde spotkanie i ich wspólnie spędzone chwile.
    Książka nie opiera się tylko na relacjach  głównych bohaterów, ale także na tych rodzinnych. Ukazuje więzi łączące innych bohater, wzloty, upadki, a także ich przemiany. Najlepszym przykładem jest siostra Maggie, Cheryl. Jest postacią, która zmienia się najbardziej.
     Autentyczność bohaterów sprawiła, że łatwo było mi się z nimi utożsamić. Płakałam razem z nimi, a także się śmiałam. Przeżywałam ich wzloty i upadki.
     Jedyną wadą tej książki jest, to że tak szybko się skończy. Dzięki lekkiemu językowi autorki i wciągającej fabule przez książkę po prostu się płynęło.
"W ludzkiej pamięci pozostają jedynie chwile."
     Podsumowując książka jest warta uwagi, ale nie tylko przez fanów obyczajówek. Wychodzę z założenia, że czasem trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu. W moim przypadku na chwilę porzucałam ukochaną fantastykę.

środa, 23 maja 2018

25. Najlepsza książka Veroniki Roth? - Recenzja "Naznaczeni śmiercią" i "Spętani przeznaczeniem".

     Mam pewną teorię. Sądzę iż z każdą przeczytaną książką gust czytelniczy dojrzewa i książka przeczyta na początku nagle przestaje być tą dobrą. Mam tak z wieloma książkami, które kiedyś uwielbiałam. Mogłam je czytać tysiące razy.  A teraz jakbym po nie sięgnęłam pewnie od razu odrzuciła bym w kąt. Tak na pewno byłoby z serią” Niezgodna”. Przecież ta książka to powielanie schematów. Więc wyobraźcie sobie moje obawy kiedy sięgałam po „ Naznaczeni śmiercią”.    Autentycznie i na poważnie bałam się tej książki.  Ale usiadłam, przeczytałam i jestem zachwycona.
     Po pierwsze fabuła. Myślałam, że się nie odnajdę bo sf to nie mój klimat. Kosmos, galaktyka i od razu mówię nie.  Stworzenie świata, w którym losy miały tak kluczowe znaczenie było doskonałym posunięciem. Od razu mnie to kupiło. Uwielbiam wyrocznie, czarownice i innych szamanów mogących zajrzeć w przyszłość, a jeszcze bardziej kocham zmagania bohaterów próbujących wyrwać się ze szponów własnego przeznaczenia. I o tym po części jest tak historia. O bohaterach uciekających od własnego przeznaczenia i o tych, którzy się z nim pogodzili.
Nie ma miejsca na honor, gdy chodzi o przetrwanie.
     Cyra i Akos to przedstawiciele dwóch różnych światów i mimo, że żyją na tej samej planecie mogliby uchodzić za mieszkańców różnych galaktyk. Ona brutalna, bezwzględna i ogarnięta bólem, a on wyrwany ze swojego świata w imię przepowiedni kilku wyroczni. Zmuszony jest żyć pod dachem wrogów. Uwielbiam go i ją w sumie też. To jak muszą sobie radzić z życiem, przystosowywać się, ale przyjemnie się też czytało jak oboje dorastali, zmieniali się. Historia opisania w „ Naznaczeni śmiercią” głównie skupia się na nich. Na ich relacjach. Jest to świetnie opisane i ani trochę nie nuży.
 Dopiero w „Spętani przeznaczeniem” poznajemy bardziej kolejne osoby. Za wiele nie mogę wam zdradzić, żeby nikomu nie odebrać przyjemności z czytania.
      Oba tomy są przepełnione akcją, od której nawet na chwilę nie mogłam się oderwać. No bo przecież jak? Do tego każdy szczegół wymaga od nas zapamiętania. Bez tego można by było odrobię zgubić się w fabule.
Zabijanie ludzi to nie jedyny sposób by być efektownym.
     „ Spętani przeznaczeniem” dorównują pierwszemu tomowi. Akcja na moment nie zwalnia, a zwroty akcji wręcz zaskakują. Nie ma obaw, że któreś z wydarzeń przewidzimy. To jest niemożliwe. Autorka poprzez dynamiczną akcję nawet na moment nie pozwala nam się skupić na świetnie wykreowanym świecie. Chyba miejscami brakowało mi takiego przystanku, zwolnionego tępa.  Zapomniałabym jeszcze wspomnieć o wątku miłosnym. Nie wybija się on jakość szczególnie na pierwszy plan, ale jego subtelność sprawia, że wydaje się prawdziwy.
   
     Podsumowując cała seria jest warta uwagi. Są bohaterowi, których można polubią. O dziwo nie podejmują jakże kretyńskich decyzji. Łatwo mi było zrozumieć to co nimi kierowało. Czy był to strach przed bólem, czy chęć pomocy bliźniemu. Postać Ryzeka jest naprawdę  świetnie wykreowana i miejscami mu współczułam. Jest to seria warta uwagi, nie tylko dla fanów "Niezgodnej", bo to zupełnie coś innego. Polecam wszystkim fanom lżejszej fantastyki, ale lubiącym bardziej wymagające młodzieżówki.
 Za możliwość przeczytania książki "Spętani przeznaczeniem" Dziękuję wydawnictwu Jaguar.


sobota, 17 lutego 2018

24. " Z popiołów" - Martyna Senator

    Kiedyś wyobrażałam sobie, że moje życie jest pięciolinią, na której każda chwila zostaje zapisana w postaci odpowiednio dobranych nut. A ja niczym wybitny kompozytor codziennie dopisuję dalszą część bezkresnego utworu. Jedne dźwięki są skoczne i wesołe, inne żałosne i pełne melancholii. Wszystkie razem tworzą niepowtarzalną melodię, którą nuci moje serce.
Jednak kilka dni temu wszystko umilkło, a całość zaczęła przypominać urwany hejnał.
Wydarzenia z przeszłości zmieniły Sarę nie do poznania, odcisnęły piętno na jej poczuciu własnej wartości i zaufaniu do ludzi. Jest teraz pewna, że miłość sprowadza się jedynie do cierpienia. Przynosi ból, łzy i rozczarowanie. Przekonał się o tym także Michał, którego wykorzystała była dziewczyna.
Przypadkowe spotkanie dwóch poranionych dusz uruchamia ciąg niespodziewanych zdarzeń i pozwala im poznać życie na nowo. Budowany od lat mur, którym otaczała się Sara, zaczyna pękać za sprawą opiekuńczego Michała. ​

      Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile książek polskich autorów przeczytałam w życiu. No może nie wliczając w to lektur szkolnych. Nie jestem też fanką młodzieżówek bez elementów fantastyki. Jednak czasem najdzie mnie ochota na przeczytanie czegoś takiego.
     Książka przedstawia nam historię Sary, studentki z Krakowa. Z pozoru wydaje się być normalna, taka jak inne. Jednak tak nie jest. Wydarzenie z przeszłości bardzo ją zmieniło. Jak dla mnie jest bardzo irytująca. Trochę mnie drażniła. Między nią, a Michałem jest zbyt duży kontrast. No własnie, Michał... Chłopak ideał. Dodać mu zbroję, konia i byłby rycerzem z dziecięcych marzeń. Nie przeszkadzało mi to. W sumie bardzo go polubiłam. Sara i Michał to dwa odległe światy. Ale w wyniku pewnych zdarzeń spotykają się.
Ludzkie serce czasem zapomina, jakie potrafi być silne. Dlatego od czasu do czasu trzeba mu o tym przypomnieć. 
     Cała historia skupia się na "uleczeniu" Sary. Stara się to zrobić jej babcia, Kaśka - jej przyjaciółka i Michał. Te dwie ostatnie osoby nie wiedzą co się jej stało, ani jak mają jej pomóc. Trochę raziła mnie skrytość Sary. Miejscami miałam ochotę nią potrząsnąć.
     Cały poziom tej książki budowali bohaterowie drugoplanowi. Zabawni przyjaciele Michała, szalona Kaśka z dość specyficznym gustem filmowym no i babcia Sary. Ja z chęcią bym przeczytała całą książkę o tej cudownej staruszce. Zabawna, urocza, taka typowa babcia próbująca żyć w nowoczesnym świecie. Po prostu ideał.
- Bardzo mądra kobieta. Mam wrażenie, że chociaż świat idzie do przodu, to babcie i tak zazwyczaj wiedzą wszystko najlepiej. 
     Właśnie taka ta babcia jest. Godzinami mogłabym czytać o tych wszystkich zabawnych sytuacjach. Powinniście sami się przekonać, że : Babcia jest super! Podobał mi się też świat jaki zbudowała autorka. Idealnie odzwierciedlał studenckie życie. Piękny Kraków dodał do tego odrobiny uroku. Lekki styl autorki sprawiał, że nie mogłam się oderwać, a książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. I w sumie powstała całkiem fajna książka.
     Pomijając główną bohaterkę, dla mnie książka byłaby najlepsza młodzieżówką jaką przeczytałam. Ubawiłam się, ale innych uczuć ta książka we mnie nie wywołała. Sami oceńcie czy chcecie ją przeczytać, jak dla mnie warto. 

poniedziałek, 12 lutego 2018

23. Zdrajca tronu - Alwyn Hamilton

   Los pustyni spoczywa w jej rękach​.
Druga część Buntowniczki z pustyni, bestsellerowej powieści według „New York Timesa”, autorstwa laureatki nagrody Goodreads dla najlepszego debiutującego pisarza w 2016 roku.
Zaledwie kilka miesięcy temu Amani Al-Hiza, pragnąc wolności, uciekła z domu położonego na końcu świata i zaczęła przemierzać bezkresne piaski magicznej pustyni w towarzystwie tajemniczego obcokrajowca, Jina.
Teraz jednak sytuacja diametralnie się zmienia. Kiedy Amani wbrew własnej woli trafia do epicentrum reżimu – pałacu sułtańskiego – przyświeca jej jeden cel: obalenie tyrana.

Zapomnij o wszystkim, co wiesz o Miraji, o rebelii, o dżinach i Jinie oraz Niebieskookiej Bandytce. W Zdrajcy tronu jedyne, czego możesz być pewien, to to, że nic nie jest pewne.
  Uwielbiam czytać serie. Nie lubię na długo rozstawać się z ulubionymi bohaterami, a czytanie o ich kolejnych przygodach to dla mnie czysta przyjemność. Więc od razu skończywszy Buntowniczkę z pustyni musiałam sięgnąć po zdrajcę tronu. I cóż to była za przygoda.
     Zdrajca tronu jest zdecydowanie lepszy niż pierwszy tom. Zaskakujące zwroty akcji, sprawiały, że książkę czytałam z wypiekami na twarzy. Jeszcze więcej czarujących opisów i bohaterów.
Legenda Niebieskookiej Bandytki wzrastała wraz z opowieścią o Fahali, aż zmieniła się tak, że nie rozpoznawałam jej w całości. 



   Kolejne przygody Amani doprowadzają ją do sułtańskiego pałacu. Tam też trafia na swoich starych przyjaciół, ale poznaje także nowych. Szczerze wam przyznam, że polubiłam Sułtana. Łatwo mogłam wczuć się w jego sytuację, dlaczego był taki a nie inny, dlaczego dokonał tych szczególnych wyborów.  W pałacu sułtańskim nic nie jest takie oczywiste i proste jak może się wydawać. Nie wiadomo komu zaufał. Naprawdę lubię takie zagrywki polityczne. Odkrywanie tego wszystkiego. Dzięki temu, że czasem się mylę mam wrażenie, że książka nie jest tak przewidywalna. Żałuję tylko, że w tym tomie była tak mało Jina. Uwielbiałam tą chemię miedzy nim a Amani. Ale jak tylko się pojawiał to mnie nie zawodzili swoim zachowaniem.
    Lekki styl autorki sprawił, że nie mogłam się oderwać od książki., Widmo egzaminu na drugi dzień nie zmusiła mnie do odłożenia książki. Za wszelką cenę chciałam się dowiedzieć jak to się skończy.
    Nie mogę zapomnieć też o tej pięknej oprawie graficznej. Cieszę się, że wydawnictwa coraz częściej wydaje książki w tak piękny sposób.
    No nic mi został czekać na trzeci tom i wszystkim gorąco polecać przygody Amani i Jina. Jeżeli jeszcze nie czytaliście to śmiało możecie po to sięgać.

wtorek, 6 lutego 2018

22. Szóstka wron - Leigh Bardugo

Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków.
Jeden niewykonalny skok. 

     Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne: 

– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)
– przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać)
     Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.
     Jestem fanką wszelkiego rodzaju książek z gatunku fantastyka. A jak książka jest jeszcze pięknie wydana, ma świetnie zapowiadającą się fabułę to jestem w książkowym niebie. I tak też było z Szóstką Wron.



     Jeżeli chodzi o wydanie to MAG postarało się w tym wypadku. Piękna twarda oprawa, czarne strony i przyciągająca wzrok ilustracja na okładce. Jest nawet wstążka zakładka w formie wstążeczki. I co najważniejsze. Drugi tom jest wydany w ten sam sposób. Jak dla mnie jedynym minusem tego wydania są te czarne strony. Przez tusz miałam dość poważnie posklejane kartki. Nie obyło się bez ofiar. 
- Istnieje różnica między pewnością siebie a arogancją. 
     Fabuła z opisu zapowiada się dobrze. Zaznaczę tylko, że wcześniej nic nie czytałam tej autorki. Kaz, główny bohater to szaf jednego z gangów Katterdamu. Jest pewny siebie, arogancki, zawsze ma jakiś plan i mimo swojego młodego wieku budzi respekt u innych. Liczą się dla niego wpływy, pieniądze. Wydaje się nie mieć żadnych uczuć. To świetny manipulant. Więc co to dla niego włamanie się do niezdobytej twierdzy wojskowej. Oczywiście ma też swoich towarzyszy. Każdy z tej bandy wron jest inny, ma inne problemy i do czego innego potrzebne są im te pieniądze.
     Dawno nie spotkałam się z tak świetnie wykreowanymi postaciami. Są złożone, ludzki. Jedyną ich wadą jest to, że są bardzo młodzi. Moim zdaniem powinni być odrobinę starsi, ale to tylko moje zdanie. Mimo nieprzewidywalnego zachowania Kaza trwają przy nim. Można ich nawet nazwać przyjaciółmi.
     Styl autorki, dokładne opisy,  retrospekcje sprawiają, że można poczuć się tymi bohaterami. Utożsamić się z nimi. Kochać ich i jednocześnie nienawidzić za podjęte decyzje.
- To niezgodne z naturą żeby kobiety walczyły.
- To niezgodne z naturą, żeby człowiek był równie głupi, jak wysoki, a jednak proszę, stoisz tutaj. 
     Definitywnie moją ulubioną parą bohaterów jest Nina i Matthias. Między nimi aż iskrzy, a ich przepychanki słowne rozbawiły mnie do łez. Zawsze musieli sobie dogryzać. Uwielbiam takie wybuchowe charaktery.  Ale polubiłam też Inej, za jej wyczyny akrobatyczne i lojalność. Jaspera, za jego energię i śmieszne żarty. Wylana, który mimo swojego pochodzenia udowodnił, że jest inny niż twierdzą stereotypy.  Kaza też polubiłam, za te niewykonalne plany, które i tak realizował.
     Liczyłam tylko na większy wątek fantastyczny. Może bardziej szczególowe opisanie tego wszystkiego, a tak to nie mam do czego się przyczepić. A drugi tom to naprawdę świetna kontynuacja. Chociaż... Jestem zła na autorkę. Ale za co to wam nie zdradzę.
     Serdecznie polecam dla tych co lubią dobrze wykreowany świat, ale niekoniecznie jakieś mocne wątki fantastyczne.



środa, 31 stycznia 2018

21. Alwyn Hamilton - Buntowniczka z Pustyni

Bezkresne piaski pustyni przemierzają tajemnicze bestie, w których żyłach płynie czysty ogień. Krążą pogłoski, że istnieją jeszcze takie miejsca, w których dżiny wciąż parają się czarami. Lud Miraji coraz mocniej występuje przeciwko tyranii Sułtana. Każda noc pośród wydm pełna jest niebezpieczeństw i magii. Jednak osada Dustwalk nie jest ani magiczna, ani mistyczna – to zabita deskami dziura, którą nastoletnia Amani pragnie opuścić przy najbliższej okazji.
Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec spod opieki despotycznego wuja. Podczas zawodów strzeleckich poznaje Jina – tajemniczego i przystojnego cudzoziemca, który może jej pomóc w realizacji planów. Amani nie przepuszcza jednak, że jedna, ryzykowana decyzja, sprawi, że będzie musiała uciekać przed armią Sułtana, ramię w ramię ze zbiegiem oskarżonym o zdradę stanu.
     Już dawno byłam ciekawa tej pozycji. Chodziła za mną od samej premiery, a to wszystko przez tą cudną okładkę. Piękną turkusowo, granatowo złotą, z błyszczącymi elementami. Gdyby była w twardej oprawie, byłaby ideałem okładkowej sroki. Ale i tak brawa dla grafika. Ale nie dla samej okładki kupuję książki. Zainteresował mnie też opis. Liczyłam na coś lekkiego, z przyjemną fabułą i nieirytującymi bohaterami. I w sumie to dostałam.
      Nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam za Alladynem. Nie porwała mnie ta bajka, a pustynny klimat nie był dla mnie. Do czasu, aż nie obejrzałam filmu "Książę Persji". Zakochałam się od razu. Jednak do książek o dżinach nadal mnie nie ciągnęła. No bo co mogę tam dostać piasek, piasek i wielbłądy. Buntowniczka z pustyni jest inna. Cudowne opisy nadają tajemniczego klimatu, legendy i historie opowiadane przy ogniskach. Po prostu magia.

Tutaj ludzkie życie było najtańszym towarem. 
     Ale może wróćmy do początku. Amani, nasza główna bohaterka pochodzi z Dustwalk, z miasta gdzieś na końcu świata. Istna dziura zabita dechami, z której każdy normalny człowiek powinien chcieć się wyrwać. Jednak co zrobić, gdy wokół nas jest pustynia, na której grasują potwory mrożące krew w żyłach?
Dziś wieczorem wyjdę i wezmę życie w swoje ręce. A jeszcze lepiej będzie, jeśli wywiozę stąd parę monet w kieszeni. 
     Amani nie jest typem bohaterki, która czeka na ratunek. Jest w gorącej wodzie kąpana, czasem nie myśli nad konsekwencjami i często ładuje się w kłopoty, co daje nam mieszankę wybuchową. Dodajmy do tego Jina, tajemniczego cudzoziemca i mamy zapewnią rozrywkę na kilka godzin. Ich przekomarzania, przygody i opresje w jakie się pakują, to coś o czym czytało mi się z przyjemnością. Lekki styl pisarki sprawił, że książkę przeczytałam w jeden dzień. Czytałam rozdział, za rozdziałem, chcąc dowiedzieć się co dalej. W tle mamy jeszcze wątek rebelii, który jest naprawdę dobrze przemyślany. Bohaterowie są autentyczni, zabawni. A książka ma w sobie nutę tajemnicy, które z chęcią się odkrywa.
     Jeżeli, jeszcze nie czytaliście, to śmiało, serdecznie polecam. Nie jest to mocno wymagająca pozycja, ale ja lubię takie książki. Młodzieżówki z lekkim wątkiem fantastycznym. Poznawanie nowych światów to moja pasja. 

sobota, 27 stycznia 2018

20. " Dwór cierni i róż " - Sarah J. Maas

Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.
Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.
Pozornie dzieli ich wszystko – wiek, pochodzenie, ale przede wszystkim nienawiść, która przez wieki narosła między ich rasami. Jednak tak naprawdę są do siebie podobni o wiele bardziej, niż im się wydaje. Czy Feyre będzie w stanie pokonać swój strach i uprzedzenia?
Pełna namiętności i pasji, romantyczna, brutalna i okrutna. Jedno jest pewne: Dwór cierni i róż to z pewnością nie cukierkowa baśń w stylu Disneya…
     Byłam niezmiernie ciekawa tej książki. Dosłownie każdy o niej mówił, i miałam wrażenie, że każdy też ją przeczytał. W końcu i ja dałam się zaczarować Sarah J. Maas i nie żałuję tego. 
     Autorka zabrała mnie na wspaniałą wycieczkę do Dworu Wiosny, miejscami była mroczna, zaskakująca, ale nawet bajki dla dzieci muszą mięć ten swój klimat.  Jeżeli przy bajkach jesteśmy to Dwór cierni i róż to retelling mojej ukochanej bajki Piękna i Bestia, więc jakim sposobem miałaby mi się nie spodobać. Nie są to może jakieś ogromne podobieństwa i na pierwszy rzut oka można tego nie zauważyć, jedna książka jest inspirowana bajką dla dzieci. 
Może i przybieram czasem zwierzęcą postać, ale jestem istotą cywilizowaną Feyro.
     Za każdy czyn musimy zapłacić, tym bardziej za zabójstwo. Niektórzy nazwaliby to sprawiedliwością, inni karmą, ale tak musi być. Takimi samymi prawami rządzi się świat Feyry. Z pozornie bezpiecznego świata trafia za mur do Prythianu, krainy nieśmiertelnych fea.
     Przejdźmy do bohaterów. Feyra to najbardziej irytująca osoba w tej książce. Rozumiem trafiła w "niewolę", można być obrażonym na cały świat, ale bez przesady. Przez większość książki, zachowywała się jak nadąsane dziecko. Jeszcze większą irytacją napawały mnie jej dwie siostry. Dobrze, że nie było ich tak dużo. Nesta i Elaina to idealny przykład książkowej mimozy. Będzie biadolić, narzekać ale nic ze swoim życiem nie zrobi. Jest też Tamlin, książkowy mąż idealny. Przystojny, miły, posiada maniery i dobre wychowanie. Trochę taka ciepła kluska, ale był naprawdę fajny. Ale moim największym faworytem tej książki był Lucien Zabawny, arogancki. Jego teksty ubawiły mnie do łez.
- Czy nie sypiasz nocami, aby przygotować sobie świeży zapas ciętych ripost na kolejny dzień?
     Właściwie fabuła, humor autorki uratowały tą książkę. Serio miejscami nie mogłam się przestać śmiać. I przez 80% książki można sądzić, że to taka obyczajówka z elementami fantastyki. Nie jest tak. Dwór cierni i róż ma też swoją mroczną stronę. Zagadkę, którą trzeba rozwiązać. Jest to taki wstęp do akcji, która dzieje się w późniejszych tomach i pod koniec tego.
    Wciągając, nie mogłam się od niej oderwać. Zabawna, bo brzuch bolał mnie od śmiechu. Może i bohaterowie nie są idealni, ale bez tego wstępu nie możemy sięgnąć po kolejne. Warto przeczytać. Dać się porwać tej historii. Wybrać się na spacer po urokliwym Dworze Wiosny i zakochać się w oczach Tamlina.